Ta kobieta spadła z 10 000 metrów i przeżyła!

Dzisiaj opowieść o pewnej katastrofie, która zakończyła się nieprawdopodobnym cudem i pobiciem rekordu Guinnessa. A nawet nie wiadomo, jak do niej doszło.

Był 26 stycznia 1972 roku, kiedy samolot typu McDonnell Douglas DC-9 leciał ze Sztokholmu do dzisiejszej stolicy Serbii, Belgradu, wtedy miasto to znajdowało się w Jugosławii. Również właścicielem maszyny były linie lotnicze z tego kraju, a konkretnie nosiły nazwę Jugoslovenski Aerotransport, w skrócie Jat Yugoslav.



Samolot leciał ze stolicy Szwecji najpierw w kierunku Kopenhagi, a następnie prosto na południe w stronę Zagrzebia, nad którym miał zmienić kurs, by lecieć dalej do Belgradu. Mniej więcej w połowie podróży maszyna znalazła się w pobliżu granicy między ówczesnym NRD (Niemcy Wschodnie) a Czechosłowacją.

W tym artykule wyjątkowo nie będzie nas interesowało to, co działo się w kokpicie pilotów, ale trochę bardziej z tyłu maszyny. Tam bowiem podróżowała jedna ze stewardess obsługujących ten lot, Vesna Vulović. Było to krótko po jej 22 urodzinach, więc można też przypuszczać, że nie była jeszcze bardzo doświadczoną pracownicą linii lotniczych. To jednak nie ma znaczenia, bo mimo to przeszła do historii.

To właśnie nad dzisiejszą niemiecko-czeską granicą doszło do katastrofy. Coś niespodziewanie rozerwało kadłub samolotu w taki sposób, że cały kokpit oderwał się od pozostałej części korpusu maszyny. Mimo że do dzisiaj nie udało się potwierdzić co doprowadziło do tak znacznego uszkodzenia kadłuba, to za przyczynę uznaje się bombę podłożoną przez chorwackich terrorystów.



W momencie katastrofy stewardessa Vesna znajdowała się mniej więcej na środku samolotu, gdzie chodziła pomiędzy pasażerami, pchając przed sobą wózek cateringowy. Wózek ten prawdopodobnie uratował jej później życie, ponieważ przycisnął on stewardessę do podłogi, przez co gdy samolot zaczął spadać po wybuchu, Vesna została w jego wnętrzu.

Na ziemi szybko pojawili się ratownicy, co ciekawe, byli to zarówno Czesi, jak i Niemcy. Jednym z nich był Bruno Henke, który wcześniej był medykiem w niemieckiej armii podczas II wojny światowej. Na froncie często pomagał on lotnikom i dzięki temu, gdy wśród szczątków jugosłowiańskiego odrzutowca dostrzegł żywą osobę, dokładnie wiedział, jak się nią zająć.

Vesna zaraz po katastrofie została przetransportowana do szpitala, gdzie jeszcze przez 27 dni pozostawała w śpiączce. Po wybudzeniu się stewardessy okazało się, że ma ona zmiażdżony kręg oraz że jest sparaliżowana od pasa w dół. Mimo marnych rokowań, po operacji odzyskała zdolność chodzenia. Wszystko to po upadku z wysokości ok. 10 000 metrów.

Vesna Vulović wkrótce opuściła szpital, po czym wróciła do pracy w liniach lotniczych, z tym że była to praca biurowa. Co ciekawe, gdy jej sprawność ruchowa się już znacznie polepszyła, Vesna ponownie włożyła mundur stewardessy i sporadycznie obsługiwała pasażerów w jugosłowiańskich liniach lotniczych. Jak później mówiła, nie pamiętała momentu katastrofy, dzięki czemu później nie bała się ponownie latać. Co więcej, jak przyznała, lubiła czasami oglądać filmy o katastrofach lotniczych.

Vulović szybko została okrzyknięta narodową bohaterką Jugosławii, ale równie szybko tytuł ten został jej przez władze odebrane. Stało się tak, ponieważ po śmierci Josipa Tity (o historii Jugosławii wspomniałem już w tym artykule) nie poparła nowego przywódcy kraju, brała udział w antyrządowych protestach, a na początku XXI wieku sama zaangażowała się w działalność polityczną.

Trochę wcześniej, bo w 1985 roku, na uroczystej gali sam Paul McCartney wręczył jej nagrodę Księgi rekordów Guinnessa, do której została wpisana za skok bez spadochronu z największej wysokości.

Co ciekawe, po katastrofie pojawiły się pewne teorie spiskowe, jakoby do upadku Vesny miało nigdy nie dojść. Według pewnego niemieckiego dziennikarza, jugosłowiański samolot został omyłkowo zestrzelony przez czechosłowackie tajne służby. Te z kolei, żeby zatuszować swój udział, wymyśliły historię ze spadającą stewardessą, która miała odciągnąć uwagę opinii publicznej od prawdziwych przyczyn katastrofy. Przedstawiciele czeskiego lotnictwa, jak i sama Vesna Vulović, nazwali te doniesienia bredniami i próbą poszukiwania sensacji.

Piszę to wszystko dzisiaj, ponieważ pani Vesna Vulović w wieku 66 lat zmarła w Belgradzie zaledwie dwa tygodnie temu, 23 grudnia 2016 roku. Mimo że w młodości spadła z 10 kilometrów i jako jedyna z 28 osób, które znajdowały się na pokładzie przeżyła katastrofę, wiodła później spokojne i normalne życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *